Urodziłam się z taką przypadłością, że potrzebuje w życiu dużo nowości. Bardzo szybko nudzi mnie powtarzanie w kółko tego samego dlatego praktykuje artystyczne eksploracje.
Malowanie jest dla mnie na ten moment przestrzenią gdzie najbardziej pozwalam sobie na szukanie nowego. Widzę, że nawet w tak kreatywnym zajęciu jak malarstwo może pojawić się nuda, nie wychodzenie poza to co znane i frustracja z tego wynikająca.
Ja nazywam to wkurwem na zmianę. On jest dobry.
Rozpoznaje go w odczuciu dużego dyskomfortu, próbując namalować coś w dobrze znany mi sposób.
Odkrywać nowe w malowaniu można na wiele sposobów. Zapisując się na kursy, szukając inspiracji u innych artystów, używając nietypowych narzędzi malarskich, kolorów które nigdy nie pojawiają się w moich pracach albo nowych technik malarskich. Można też malować narzędziami do malowania nie służącymi, np listkami drzew, opadłymi oczywiście.

Efekty takich eksperymentów są czasami niesamowite a czasami żałosne:)))) Ale przynajmniej jest ciekawie.
Bez eksperymentowania nie ma odkrywania nowego. Dlatego trzeba się odważać i wypuszczać w nieznane przestrzenie i to nie tylko przy tworzeniu ale w ogóle w życiu.
Nic tak nie ożywia jak powiew świeżego powietrza i zaskakiwanie samej siebie.

