Opublikowano Dodaj komentarz

Malowanie to medium

Portrety-przodkiń-krąg kobiet

Malowanie to medium. Kiedy do całego procesu doda się elementy rytuału i intencję dzieją się cuda. Tak przeczuwałam.

Przeczuwałam, że krąg kobiet nada procesowi tworzenia specialnej mocy. W niedzielę zebrałyśmy się aby stworzyć portrety naszych przodkiń.

to jest trudne bo mamy tendencje do trzymania się własnych pomysłów. Ja też!!!!!

Ale wiecie co? Nawet wtedy opowieści szukają drogi do nas, i prześlizgują się w kolorze, niekontrolowanej plamie albo kresce. Malownie to medium które może skontaktować nas z czymś, do czego nie mamy dostępu.

Trzeba tylko dać się poprowadzić.

Zachwycona niedzielnym kręgiem Portrety Przodkiń, niedługo zaproszę Was na kolejny. Muszę tylko ochłnąć.

P.S Na obrazie moja prababcia Józefina, której zmarła młodsza siostra i której dzieci przygarnęła. Mam wrażenie, że to nie było dla niej proste. Portret namalował się na kręgu.

Opublikowano Dodaj komentarz

Tak, jestem artystką

Tak, jestem artystką.

Uzmysłowiłam sobie niedawno, że sama siebie nie przyjmuje w tej roli w pełni.

Robię to w bardzo sprytny i zwodniczy sposób, wmawiając sobie, że te wszystkie etykietki i nazwy są mi niepotrzebne:)))) Bo ja po prostu lubię malować i to mi wystarczy do identyfikacji samej siebie i niech to też wystarczy światu:))))))

Bullshit!

To jest sabotaż, który namierzam w sobie.

Takich obszarów w moim życiu, których nie przyjmuje poprzez odrzucenie nazwania ich po imieniu jest więcej.

Inspiracją do tych wglądów było spotkanie z moimi siostrami. Było dla mnie o przyjmowaniu siebie.

Inspiracją było też wspomnienie osoby, która miała problem z wypowiadaniem mojego imienia, co na głębokim a może płytkim poziomie było o nie przyjmowaniu.

Kosmos zatoczył krąg, zawirował we mnie i te wszystkie elementy układanki wskoczyły na miejsce.

Tak, jestem artystką!

A ty kim jesteś?

Wiesz, chodzi mi o tę postać w Tobie, którą być może boisz się nazwać.

Opublikowano Jeden komentarz

Kręgi uzdrawiającej mocy

Bycie na ścieżce rozwoju osobistego jest dla mnie równie ważne a możne nawet ciut ważniejsze od drogi artysty, którą tuptam. Te dwie ścieżki przeplatają się sobą, łączą i odżywiają.

Coraz częściej udaje mi się wychwycić ten moment kiedy mój sen, pokrywa się z jakąś pracą terapeutyczną, którą wykonałam dla siebie a potem pojawia się obraz o tej samej symbolice. Czuję że tak przejawia się dusza.

Patrzę potem na swoje obrazy, które przeszły drogę od snu po obraz i czuję jaką mają moc.

Obstawiam nimi swój dom i patrzę na nie tak długo, jak czuję, że jest potrzebne. Potem mogę je wysyłać w świat aby dla innych ludzi też przynosiły dobro.

Jestem niezmiernie wdzięczna za wszystkie uzdrawiające przestrzenie w moim życiu. które się pojawiły. Ale tej ostatniej ścieżce jestem wyjątkowo wdzięczna i czuję na niej ogromne pokłady miłości, w którą mogę się otulać, a to pozwala mi roztapiać się powolutku i warstwa po warstwie coraz bardziej być w kontakcie z moją prawdziwością, całkowitością – duszą.

Ścieżka szamańska która cały czas odsłania się przede mną, wspaniali terapeuci i uzdrowiciele którzy niezwykle czule, uważnie, z poczuciem humoru ale też z jasnym widzeniem powodują że czuję się przyjęta, widziana, doceniona. Jednym słowem Kręgi Uzdrawiającej mocy.

W tym roku zostałam przyjęta do starszyzny.

I chodź moja głowa mówi mi że jeszcze potrzebuję uzdrowić to i tamto żeby być w starszyźnie, z ciała poczułam się bardzo dobrze otrzymując takie wyróżnienie i “nominację”

Tak tak, co się wydarzyło już się nie odczyni, co się zobaczyło z miejsca dojrzałości, docenienia swojej drogi, bycia na swoim miejscu już się nie od zobaczy:))))) Tak czuję. Czuję, że mnie to zmienia na wielu poziomach i nie tylko wtedy kiedy siedzę w kręgu, tylko w ogóle w życiu. Zmiana perspektywy i zaproszenie do nowego etapu 🙂

Na tym etapie odrobiłam sporo lekcji życiowych chodź dalej się uczę i niech tak pozostanie jak najdłużej.

Na tym etapie czuję jak moje serce wypełnia się kochaniem i wie jak wybrać miłość

Na tym etapie chce się dzielić i wspierać

Na tym etapie moje widzenie wyostrzyło się, widzę siebie wyraźnie ale też i innych ludzi

Na tym etapie mogę coraz częściej popatrzeć na to, co się dzieje, z lotu ptaka i zobaczyć szerszą perspektywę

Na tym etapie zapraszam dojrzałe relacje

Opublikowano Dodaj komentarz

Kim jest kobieta matrioszka?

Od kiedy pamiętam kocham matrioszki. Nie wiem dlaczego.

Pojawiły się one w moich wielu projektach twórczych. Od niedawana widzę siebie w matrioszce i rozumiem kim jest kobieta matrioszka.

Kobieta matrioszka ma w sobie wiele warstw, jakości, postaci wewnętrznych, kolorów i rozmiarów. Odkrywam jedną pod drugą. Wytrwale i powoli dochodzę do jej środka. Zaczynam powoli czuć że jestem na swoim miejscu, że przejawiam się właśnie z tego środka.

Wiele moich matrioszek pokazało mi się po drodze.

Jest matrioszka stara mądra babucha z cygarem w ustach, jest matrioszka figlarna i zabawowa, jest matrioszka kreatywna, stale tworząca, jest matrioszka niezależna i silna, jest matrioszka szukająca i tęskniąca za innymi matrioszkami i matrioszami etc

Cieszę się że je wszystkie znam i będę poznawać całe życie.

Zainspirowana moją własną matrioszkową drogą, zapraszam Ciebie do stworzenia Twojej własnej wewnętrznej matrioszki w kręgu kobiet w Katowicach w Sercem i łonem. Będziemy malować ale zrobimy z naszego malowania rytuał. To jest po prostu zaproszenie do spotkania z sobą, ze swoimi marzeniami, potrzebami, jakościami które chcemy przywołać. Uchwycimy to wszystko w brzuchach naszych matrioszek – talizmanów, które stworzymy.

Link do wydarzenia https://fb.me/e/2weONX9Yy

Matrioszkaja, Katowice, Sercem i łonem
Opublikowano 2 komentarze

Kim jest kobieta mocy

W ten weekend otoczyło mnie i objęło stado dzikich, mądrych wilczyc. Szukamy się i wołamy przez całe życie a kiedy w końcu dochodzi do upragnionego spotkania, generujemy moc, której nie da się zrozumieć, opisać czy wytłumaczyć póki się jej nie doświadczy.

To jest moc płynąca z połączenia i dzielenia się najbardziej zardzewiałymi i trudnymi kawałkami , moc z rozwibrowanych bioder i płynących w ciałach rzek, moc dzikości i radości, moc płynąca z upadania na kolana i podnoszenia się z nich – wytrwałości w tym, moc patrzenia na prawdę, moc ran broczących i uzdrowionych, moc ryku z trzewi i siostrzanej obecności, czasem miękkiej czasami konfrontującej, moc uważności, moc piratek i łobuzerstwa, moc Buddiń, moc kręgu kobiet – wolnych wilczyc.

Wypełnia mnie duma, że mogłam być w takiej podróży, która odbyła się w przestrzeni czułej uważności Turkusowa Żółwica i Hero Steps. Po raz pierwszy w życiu poczułam się bardzo na miejscu zasiadając w kręgu kobiet.

Tak, jestem jedną z Was.

Samo poczucie tego jest absolutnym blessingiem.

Moc tego kręgu wciąż rozpływa się we mnie delikatnymi strumieniami świadomości i siły życiowej a ta tworzy nowe mosty, połączenia, autostrady i początki we mnie.Dziękuję!!!Wpis ten zakończę jednak oświadczeniem:))))!!!!

<<<JESTEM KOBIETĄ MOCY I NIKT MI NIE PODSKOCZY>>>

kobieta mocy portret

Opublikowano Dodaj komentarz

Moje artystyczne inspiracje

Bardzo lubię eksplorować artystyczne inspiracje. Na świecie jest tak wielu niesamowitych artystów i miliony a może miliardy zapierających dech w piersiach dzieł sztuki.

Od czasu do czasu zapisuję się na jakiś kursik aby wzbogacić swój wachlarz umiejętności i pobyć troszkę w czyimś magicznym świecie kreatywności.

Jestem ogromnie wdzięczna wszystkim niesamowitym nauczycielom, którzy stanęli na mojej drodze. Dzięki nim idę do przodu jako twórca, wzbogacam swój wewnętrzny twórczy krajobraz, moje malowanie staje się unikatową mieszanką wszystkiego co kiedykolwiek zobaczyłam, co mnie zachwyciło i co przepuściłam przez swoje ręce.

Nie ma takich artystów, którzy nie czerpaliby z dzieł i umiejętności innych.

Teraz kiedy mamy wojnę za rogiem i zabiera nas ona w niefajne przestrzenie smutku, strachu, bezradości i bezradności…. malowanie zabiera mnie daleko od tego wszystkiego. Czy jestem obojętna i odrętwiała? Nie….wiem co się dzieje i jak pewnie wielu ludzi boję się o ten świat. Woja uruchamia w nas stare zapisy, stare historie i stary ból ważne jest dla mnie żeby wychodzić z tej straumatyzowanej przestrzeni jak tylko często się da. Osadzona w sobie więcej wnoszę do tego świata. Mimo wojny i tego że cierpią ludzie wkoło, czuję, że moje życie też jest ważne i że dalej tak bardzo chcę po nie sięgać, choć czasami muszę się tego uczyć.

Malowanie jest dla mnie sięganiem po życie.

Dzielę się z Tobą niektórymi moimi źródłami zasilnania, niech Ci służą w czasach dobrobytu i spokoju ale też w czasami posuchy i zawierchy.

Wendy Brightbill wie ja dobrze pociapkać farbami:))) Darmowe 30 dniowy kurs, który pomoże ci odzyskać radość w tworzeniu https://class.wendybrightbill.studio/courses/

Jane Beata, słowacka artystka, jej akwarelowe twarze są boskieU niej co łaska https://www.patreon.com/janebeata/posts

Tracy Verdugo – darmoszka i mega super fajny kursik o malowaniu abstrakcjihttps://www.youtube.com/watch?v=QdjfHmQ1JRc&t=4318s

Niesamowity vlog dla artystów https://www.youtube.com/watch?v=qC9aUqAGUnE&t=1s

bogini zmiany

Bogini zmiany w moim sklepie

Opublikowano Dodaj komentarz

Artystyczne eksploracje

Urodziłam się z taką przypadłością, że potrzebuje w życiu dużo nowości. Bardzo szybko nudzi mnie powtarzanie w kółko tego samego dlatego praktykuje artystyczne eksploracje.

Malowanie jest dla mnie na ten moment przestrzenią gdzie najbardziej pozwalam sobie na szukanie nowego. Widzę, że nawet w tak kreatywnym zajęciu jak malarstwo może pojawić się nuda, nie wychodzenie poza to co znane i frustracja z tego wynikająca.

Ja nazywam to wkurwem na zmianę. On jest dobry.

Rozpoznaje go w odczuciu dużego dyskomfortu, próbując namalować coś w dobrze znany mi sposób.

Odkrywać nowe w malowaniu można na wiele sposobów. Zapisując się na kursy, szukając inspiracji u innych artystów, używając nietypowych narzędzi malarskich, kolorów które nigdy nie pojawiają się w moich pracach albo nowych technik malarskich. Można też malować narzędziami do malowania nie służącymi, np listkami drzew, opadłymi oczywiście.

portret kredkami
kupiłam sobie nowe kredki i jestem w zachwycie

Efekty takich eksperymentów są czasami niesamowite a czasami żałosne:)))) Ale przynajmniej jest ciekawie.

Bez eksperymentowania nie ma odkrywania nowego. Dlatego trzeba się odważać i wypuszczać w nieznane przestrzenie i to nie tylko przy tworzeniu ale w ogóle w życiu.

Nic tak nie ożywia jak powiew świeżego powietrza i zaskakiwanie samej siebie.

Opublikowano Dodaj komentarz

Nietypowa zbiórka dla Ukrainy

Obraz w intencji pokoju

Nietypowa zbiórka dla Ukrainy

Ostatnie dni były dla mnie trudne. Ciało wychwytuje napięcie, które unosi się wokół, napina się swoimi słabymi punktami jeszcze bardziej. Jednocześnie czułam że chciałabym coś zrobić, ale coś więcej niż medytacja. Zastanawiałam się jak mogę wesprzeć potrzebujących, w sposób zgodny ze mną, taki mój.

No i mi się przypomniało, że ja przecież maluję:)))))

Dlatego też powstał obraz namalowany w intencji pokoju. Buddini :))))Chciałabym go sprzedać za 350 zł a nabywcę chciałam prosić o wpłatę tej kwoty na wskazane przeze mnie konto, dedykowane wsparciu dla Ukrainy.

Obraz został namalowany techniką mieszaną na papierze do akwareli.Zapraszam do kontaktu osobę, której taka wymiana gra w duszy i która potr zebuje Buddinię w swojej przestrzeni. Mój mail zuzaci@gmail.com, temat Nietypowa zbiórka dla Ukrainy – Buddini

Love

P.S Moja miłość do matrioszek jest bezwarunkowa:)

Opublikowano Dodaj komentarz

Na szlaku duszy

Jestem na ścieżce rozwoju osobistego, czyli na szlaku duszy już około 20 lat.

Nie znaczy to jednak że nieustannie byłam w terapii, warsztatach czy kursach chodź tych sporo zaliczyłam. Po prostu doświadczam życia najbardziej świadomie jak się da, czasami  jednak wchodząc w doświadczenia które mi nie służą i popełniając wiele tych samych błędów. Uczę się bardzo powoli.

Ze swoich popękań, odrapań i czarnych dziur wynoszę najwięcej. Tak mam.

Odczuwam w sobie jakiegoś rodzaju wiercenie, potrzebę ruchu, subtelne niewytłumaczalne tęsknotki które jakoś mnie prowadzą. Niektórzy mówią, że to jest dusza. Podążanie za nią prowadzi mnie, jak do tej pory, po wertepach ale chce wierzyć w słuszność swoich ruchów.

I tak  rzuciłam po 11 latach pracę jako stewardesa, kompletnie nie mając pomysłu na siebie ale mając w sobie przeczucie, że nie jestem na swoim miejscu. Potem nastąpiła przerwa, w której coś się wylęgało i w końcu przyszło na świat.

Otworzyłam swoją firmę i zbudowałam rozpoznawalną markę, prowadziłam biznesowe grupy kobiet, z sukcesem. Zarabiałam dobre pieniądze ale…..czegoś mi w tym bardzo brakowało.

Nie wiem czy to była moja głupota czy moja mądrość, ale po kilku latach, mimo sukcesów, po których zostały mi tylko wycinki z gazet , pozamykałam wszystko co stworzyłam, w poszukiwaniu serca i swojego miejsca.

Moja przerwa trwa już 3 rok. Siedzę w niewiedzeniu i jest to trudne. Tym razem proces wylęgania, inkubatorni potwornie się wydłuża. To nie jest łatwe i łatwym nie jest trwanie w wierze, że to ma sens.

Moja dusza, moje wewnętrzne wiercenie, 7 lat temu powiedziało mi także, że czas ruszyć w drogę.

Sprzedałam samochód, wynajęłam swoje mieszkanie i ruszyłam do Portugalii. Dlaczego tam? Nie wiem….. spodobało mi się i zostałam 5 lat, po czym kolejny raz poczułam potrzebę ruchu i wróciłam do Polski….Dlaczego? nie wiem:)))))

Także przygody…..jak gdzieś dotrę to Wam powiem.

Na ten moment myślę sobie, że bez względu na to gdzie jestem i co robię, dziś, jest najlepszym dniem mojego życia, tym co na ten moment jest mi dostępne, że lepiej już nie będzie i że mam co mam. Że nie ma czegoś takiego jak lepsze jutro, uzdrowienie, które wywróci moje życie do góry nogami.

To jaka jestem dziś, gdzie jestem. relacje jakie mam, mimo tego, że nie zawsze są spełnieniem moich pragnień są wystarczająco dobre i są takie jakie mogę mieć na dzień dzisiejszy. To wszystko jest mną, to wszystko jest good enough i biorę to.

Zunka

Jesteś ciekawa/y tego co przydarza mi się na szlaku duszy? Nie przegap kolejnych wpisów.

Fot.Dorotka Komaska z Ucieleśniona Empatyczna Fotografia Doriko

Zunka-Cichos

Opublikowano Dodaj komentarz

dlaczego cameleon

kameleon czarno bialy

Bo wszystko w nim dzieje się powoli, tak jak we mnie. Kameleon stoi godzinami w jednym miejscu i wybałusza swoje oczy, stoi i stoi i kolejny krok stawia z uważnością i w zwolnionym tempie. Wszyscy go wyprzedzają, nawet ślimaki i żółwie. Kameleon ma swój rytm i nic go inni nie obchodzą, dla niego to oszalała zgraja wariatów poruszających się z szybkością światła. On tak nie lubi. Zmienia swoje kolory ale jest to proces dynamiczno statyczny:)

no i jak żyć

sama to odkrywam, ale zarówno w życiu jak i w procesie twórczym nie mogę się do niczego popychać…a też kto to wie, dziś jestem kameleonem a ju tro może będę pieskiem preriowym