Posted on Leave a comment

Na szlaku duszy

Jestem na ścieżce rozwoju osobistego, czyli na szlaku duszy już około 20 lat.

Nie znaczy to jednak że nieustannie byłam w terapii, warsztatach czy kursach chodź tych sporo zaliczyłam. Po prostu doświadczam życia najbardziej świadomie jak się da, czasami  jednak wchodząc w doświadczenia które mi nie służą i popełniając wiele tych samych błędów. Uczę się bardzo powoli.

Ze swoich popękań, odrapań i czarnych dziur wynoszę najwięcej. Tak mam.

Odczuwam w sobie jakiegoś rodzaju wiercenie, potrzebę ruchu, subtelne niewytłumaczalne tęsknotki które jakoś mnie prowadzą. Niektórzy mówią, że to jest dusza. Podążanie za nią prowadzi mnie, jak do tej pory, po wertepach ale chce wierzyć w słuszność swoich ruchów.

I tak  rzuciłam po 11 latach pracę jako stewardesa, kompletnie nie mając pomysłu na siebie ale mając w sobie przeczucie, że nie jestem na swoim miejscu. Potem nastąpiła przerwa, w której coś się wylęgało i w końcu przyszło na świat.

Otworzyłam swoją firmę i zbudowałam rozpoznawalną markę, prowadziłam biznesowe grupy kobiet, z sukcesem. Zarabiałam dobre pieniądze ale…..czegoś mi w tym bardzo brakowało.

Nie wiem czy to była moja głupota czy moja mądrość, ale po kilku latach, mimo sukcesów, po których zostały mi tylko wycinki z gazet , pozamykałam wszystko co stworzyłam, w poszukiwaniu serca i swojego miejsca.

Moja przerwa trwa już 3 rok. Siedzę w niewiedzeniu i jest to trudne. Tym razem proces wylęgania, inkubatorni potwornie się wydłuża. To nie jest łatwe i łatwym nie jest trwanie w wierze, że to ma sens.

Moja dusza, moje wewnętrzne wiercenie, 7 lat temu powiedziało mi także, że czas ruszyć w drogę.

Sprzedałam samochód, wynajęłam swoje mieszkanie i ruszyłam do Portugalii. Dlaczego tam? Nie wiem….. spodobało mi się i zostałam 5 lat, po czym kolejny raz poczułam potrzebę ruchu i wróciłam do Polski….Dlaczego? nie wiem:)))))

Także przygody…..jak gdzieś dotrę to Wam powiem.

Na ten moment myślę sobie, że bez względu na to gdzie jestem i co robię, dziś, jest najlepszym dniem mojego życia, tym co na ten moment jest mi dostępne, że lepiej już nie będzie i że mam co mam. Że nie ma czegoś takiego jak lepsze jutro, uzdrowienie, które wywróci moje życie do góry nogami.

To jaka jestem dziś, gdzie jestem. relacje jakie mam, mimo tego, że nie zawsze są spełnieniem moich pragnień są wystarczająco dobre i są takie jakie mogę mieć na dzień dzisiejszy. To wszystko jest mną, to wszystko jest good enough i biorę to.

Zunka

Jesteś ciekawa/y tego co przydarza mi się na szlaku duszy? Nie przegap kolejnych wpisów.

Fot.Dorotka Komaska z Ucieleśniona Empatyczna Fotografia Doriko

Zunka-Cichos

Posted on Leave a comment

dlaczego cameleon

kameleon czarno bialy

Bo wszystko w nim dzieje się powoli, tak jak we mnie. Kameleon stoi godzinami w jednym miejscu i wybałusza swoje oczy, stoi i stoi i kolejny krok stawia z uważnością i w zwolnionym tempie. Wszyscy go wyprzedzają, nawet ślimaki i żółwie. Kameleon ma swój rytm i nic go inni nie obchodzą, dla niego to oszalała zgraja wariatów poruszających się z szybkością światła. On tak nie lubi. Zmienia swoje kolory ale jest to proces dynamiczno statyczny:)

no i jak żyć

sama to odkrywam, ale zarówno w życiu jak i w procesie twórczym nie mogę się do niczego popychać…a też kto to wie, dziś jestem kameleonem a ju tro może będę pieskiem preriowym