Opinie

Anna Maria

sesja z matrioszką

Sesja z Matrioszką u Zunki to piękny moment zatrzymania się i wglądu w swoje serce. Na chwilę czule obejmujesz swoją duszę i dajesz jej uważność. Intencja … Tak, Zunka towarzyszy Ci w nazwaniu pragnienia, które czasem ulotne, chowa się nieśmiało w zakamarkach podświadomości. Co się może wydarzyć podczas tego spotkania? Wzruszenie, zadziwienie sobą, ukochanie i zobaczenie siebie, w tej chwili, pomiędzy truchtem myśli w nieładzie … a zresztą i Ty możesz doświadczyć … Polecam te odkrycia z Zunką, może z czymś przychodzisz, a wyłoni się coś zupełnie innego? Zyskasz też nową towarzyszkę, Matrioszkową wersję siebie ❤️

Anna Szymborska

sesja indywidualna z matrioszką
Zunka to Artystka z połączeniem z Duszą – zarówno widać to w jej pracach, ale i w kontakcie podczas prowadzonych przez nią Rytuałów. Delikatne prowadzenie tworzy bezpieczną przestrzeń, aby zajrzeć w swoją Duszę. 🩵
Jej artystyczne oko czyta subtelności, których sami w sobie nie widzimy na co dzień. Tworzy portrety z wyglądem w Duszę. ✨
Jestem wzruszona, że nasze ścieżki się spotkały! 😘

Katarzyna Ledwoń

Miałam oststnio bardzo trudną życiowo chwilę i leżałam bez życia na łóżku, pomimo, że miałam za chwilę wychodzić w ważnej sprawie. Patrzyłam się na mój obraz z Rytuału z Tobą w domu kultury. To najbardziej magiczny i wspierający mnie obraz. Leżałam, zachwycałam się i dosłownie czułam jak mnie zasila i doładowywuje. Wstałam i poszłam i zrobiłam, to ci miałam. Dziękuję Ci za to czym się dzielisz!

Wczorajszy obraz też we mnie teraz bardzo pracuje. Cudowne to! Złapałam się dzisiaj na tym, że przez prawie pół godziny się w niego wpatruję, dotykam i jestem z nim w połączeniu.

Marcin

“Kończy się drugi dzień po warsztacie, ląduje i wreszcie mogę podzielić się wrażeniami z podróży.
Na miejsce dotarłem spóźniony, zagubiony, z poczuciem winy i lęku, a mimo to od progu przywitały mnie życzliwe uśmiechy, poczułem dobro, dzięki temu szybko rozbroiłem swoje obawy i nieśmiało dołączyłem do pierwszego w życiu kręgu. Nie będę opowiadał o przebiegu ceremonii, kto był ten wie, kto nie był koniecznie powinien to przeżyć.
Mi wystarczyło pierwsze uderzenie w bęben żeby do oczu napłynęły łzy i już wiedziałem, że jestem w miejscu i czasie gdzie wydarzy się coś wspaniałego. Serce szepnęło “otwieram się” i poleciałem, z pełnym zaufaniem, ekscytacją i radością w nieznane. I wydarzyło się wszystko a obraz jest świadkiem. Wróciłem do domu, padłem wycieńczony, noc przyniosła niespotykanie barwne i żywe sny.
Rano z ciekawością zacząłem rozwijać arkusze i od razu zaskoczyło mnie to, że nie wszystkie pamiętam, a przecież byłem tam, to muszą być moje dłonie. Aha, było grubo, umysł gdzieś po drodze się wyłączył i teraz dopiero odczuję co wydarzyło się poprzedniego dnia. Długo rozkładałem wokół siebie obrazy, przestawiałem meble żeby starczyło miejsca a emocje zaczęły skakać pod sufit. Radość, smutek, lęk, współczucie, nadzieja, miłość, za dużo na raz! Zrozumiałem, że nie tylko pokój ale też dusza potrzebuje przemeblowania żeby to wszystko pomieścić, że to nie będzie łatwy i szybki proces a przede mną długa i wyboista droga na której stawiam pierwsze kroki. Pół dnia usiłowałem ogarnąć wszystko co przeze mnie płynęło, poddałem się, zasnąłem zawinięty w koc. Później pozbierałem papiery, patrząc już tylko na cyferki na odwrocie. Przed oczami wciąż mam kilka z tych obrazów, procesuję je sobie pomału. Niektóre mają imiona którymi można się otulić, inne wzbudzają niepokój i czekają na swoją kolej. Każdy jest cenny i potrzebny, z każdym przyjdzie czas się zmierzyć.
Nie miałem pojęcia na co się piszę kiedy zdecydowałem się wziąć udział w warsztacie, umysł chciał poznać Kameleona, zaspokoić ciekawość, doświadczyć czegoś nowego. Za to dusza dobrze wiedziała czego potrzebuje i razem ze wszechświatem rozegrała to po mistrzowsku. Zaprowadziła mnie na wyjątkowe spotkanie w bezpiecznym kręgu, gdzie otulony troskliwą kobiecą energią, wspierany przez energię męską dodającą odwagi, pod opieką duchów i innych nienazwanych istot, mogłem przejść rytuał łamiący bariery i schematy, przy dźwiękach bębna i śpiewu zanurzyć się w odmienny stan świadomości, odpuścić myśli i pozwolić duszy przemawiać poprzez ciało.
Jestem wdzięczny za to doświadczenie, za otwarcie przede mną drzwi do których bałem się podejść, za opiekę i rady jak się teraz o siebie zatroszczyć.
Dziękuję z całego serca”
Marcin

Agnieszka Ostrowska

Piękna, twórcza i głęboka transformacja podczas warsztatów -ceremonii Touch Drawing Zunki.

Zachwycające obrazy, przenikające do wymiarów duszy i serca.

Czułe, uważne prowadzenie w bezpiecznej i siostrzanej atmosferze kręgu.

Moc wdzięczności i inspiracji.

Anna Góral

To była głęboka podróż zaczynająca się od kręgu.

To było intymne spotkanie ze Sobą.

Czułam prowadzenie i trzymanie przestrzeni przez Zunkę już w drodze do lasu. Zapaliłam ogień w intencji podłączenia się do tworzenia. No i spotkałam się z pierwszym progiem – z oceną, krytykiem wewnętrznym. Nie mogłam wykonać żadnego ruchu.

Przyszły emocje pokłady gniewu, który uruchomił moje cialo do działania, wyraziłam to poprzez ruch ( pojawiły mi się słowa -strata czasu.) myślałam, że to hasło dotyczy tworzenia że to strata czasu. Jednak otworzyło to czasoprzestrzeń i to był głos Creatrix – ile czasu zamierzasz jeszcze nie tworzyć? Przyszedł smutek żałoba opłakiwanie straconego czasu na „nie tworzenie. „Och i przyszedł krytyk wewnętrzny na moje pierwsze obrazy. Spotkałam sie z nim i dzięki prowadzeniu Zunki i pójściem za bębnem weszłam w nieskończoność.

Spotkałam się z Animusem – tym który działa. Przyszły karykaturalne wzory geometryczne. Potem nieśmiałe marzenie projektowania ubrań. Namalowałem przestrzeń serca a potem projekty ubrań, totalnie nie idealne, przerysowane, szybki szkic. Później przyszła cisza… i tęsknota za moja wewnętrzna kreatorka, która tęskniła za malowaniem, szyciem, za cięciem. Cd nastąpi opowiem co się urodzi z tego.

Violetta Skrobała

Od zeszłego roku moja dusza czuje ogromną więź z Zunką i jej rytuałami malarskimi. Każdy z nich zabrał mnie do osobistej wewnętrznej podróży. Odkrywałam cząstki Siebie, tej która jest we mnie , nie tej którą bym chciała być aby akceptowali mnie inni…. Tak zdałam sobie sprawę jak bardzo siebie utraciłam w imię akceptacji innych…. Rytuały Zunki przypomniały mi co jest dla mnie ważne – jak ważna jestem dla siebie JA.

Ostatnie spotkanie  Touch Drawing, które prowadziła Zunka  było dla mnie spotkaniem przeszłości i przyszłości. To poprzez malowanie dotykiem wielu obrazów, moja dusza ukazała mi jak bardzo w moje życie wkracza jeszcze przeszłość…. Zunka prowadziła spotkanie w przestrzeni akceptacji i zrozumienia dla wszystkiego co się odczuło, ukazało…. Stworzyła przestrzeń do  głębokiej  rozmowy ze swoja duszą …

Jeżeli pragniesz tak głębokich wewnętrznych podróży to spotkania ze Zunką umożliwią to Tobie. Jeżeli jesteś gotowa na akceptację wszystkiego co się ujawni to rytuały malarskie i Touch Drawing dają taką możliwość. Moja podróż pod skrzydłami Zunki trwa ……. Viola

Iza Rudzka

“Nie miałam oczekiwań. Miałam za to poczucie obecności i trzymania przestrzeni przez Zunkę. Krąg i magia tego wydarzenia właściwie nie da się opisać w słowach.

Odbyłam swoja podróż w towarzystwie bębna i muzyki. Przeszło przeze mnie prawie trzydzieści obrazów, wiele historii, wiele emocji. Straciłam poczucie czasu, nie wiem gdzie byłam dokładnie ale czuję, że tam gdzie potrzebowałam być.

Odpuściłam to co boli i zaprosiłam to czego potrzebuję.

Teraz przyglądam się swojemu życiu z większa ciekawością i jakoś jest wszystkiego ‘więcej i pełniej”.

Iza Rudzka

Anka Chodak

7 kwietnia uczestniczyłam w warsztacie Touch Drawing Malowanie Dotykiem. W bardzo przyjemnym i przyjaznym miejscu Wioska Atelier. W kręgu wiosennej delikatności, kobiecości i skupienia, w ogromnym zaufaniu do prowadzenia procesu przez Ciebie, Zunko, miałam  przepotężne doznanie oczyszczania, gdy spod moich dłoni wyskakiwały kolejne obrazy pisane potrzebą wyrażania niewyrażonych emocji. By przy ostatnim z obrazów popłynąć na spokojne wody przyjemności karaibskiej laguny:) Wybierając się w obecność na Malowaniu Dotykiem, zwróciłam się do Ciebie z małą wątpliwością, czy będąc w mocnym procesie udźwignę i te wyzwanie. Odpisałaś, że Touch Drawing pomoże, wesprze:):):) W końcu przyszłam na spotkanie w lekkiej niemocy, a gdy wychodziłam po 4 godzinach promieniałam uśmiechem i mocą:)Zunko:)Zamierzam praktykować malowanie dotykiem jak jogę:)Z wdzięcznością za spotkanie, atmosferę i efekt:)

Dorota Maria Komasa Grzesiak

Warsztat Portrety Przodkiń malowane w kręgu kobiet to coś więcej niż warsztat i coś więcej niż krąg. Dla mnie to była osobista podróż w głąb, spotkanie z mądrością i siłą jaka płynie z moich korzeni, od moich przodkiń. To spotkanie było możliwe dzięki uważności, lekkości i swobody i bezpieczeństwa jaką tworzy Zunka. A w sposób symboliczny zostało zapisane za pomocą narzędzi jakimi była technika malarska jaką podzieliła się Zunka. Ten obraz jest ze mną i wspiera mnie. Bardzo polecam ten warsztat jako formę spotkania ze sobą podczas którego, można odkryć coś nowego, może jakąś nową opowieść która nas wzmocni, dla mnie takie to było spotkanie.

Barbara Ciosek

Na warsztatach u Zunki ze zdumieniem odkryłam, że nie muszę się znać na malowaniu by stworzyć coś poruszającego i prawdziwego. Za pierwszym razem poszłam z głową pełną przekonań i utrudniało mi to wejście w pracę. Zunka uważnie towarzyszy pracy uczestniczek, bardzo mnie wspierało, że grupa jest mała i na każdego jest uwaga. Gdy zablokowałam się w procesie, Zunka pomogła mi wziąć sobie czas i nie frustrować się. Dzięki temu wyszłam z impasu i stworzyłam obraz, który dalej pracuje w moim życiu. Mega podoba mi się, że Zunka szczerze jara się pracą z uczestniczkami. Jest ciekawa tego, co się nam odkryje. To dodaje skrzydeł.

Kasia Paterek

Spotkanie z Zunka Cichos Cameleon pomogło mi uzdrowić bardzo ważną dla mnie, niełatwą historię w piękny sposób, jak na załączonych obrazkach.

Polecam zobaczyć, co ta niesamowita Pani proponuje, a rozkodowanie hasła Moje Postaci Wewnętrzne może być ogromnym wsparciem na żyćko!

A do tego poznać jeszcze takiego pięknego pieska można!

Katarzyna Kwiatkowska

Poznałam Zunkę podczas sesji indywidualnej u niej w domu. Nie wiedziałam co mnie czeka, bo swoją ostatnią pracę plastyczną robiłam w podstawówce, ale byłam bardzo ciekawa co wyniknie z naszego spotkania. Stworzyła dla mnie bezpieczną przestrzeń, gdzie mogłam po prostu popłynąć i poczuć czystą, dziecięcą radość z procesu tworzenia. Bez zbędnych rozmów, przygotowań, perfekcjonizmu. Prowadziła mnie, ale jednocześnie mogłam dać wyraz swojej indywidualnej kreatywności. Zapomniałam zupełnie o upływie czasu i stworzyłam pracę, która dotknęła głębokich zakamarków mojej podświadomości. Ku mojemu zdziwieniu, bardzo podobała mi się wizualnie:) Miałam też okazję uczestniczyć w warsztatach “Moje Postaci Wewnętrzne”, gdzie tym razem spotkałyśmy się w kameralnym kręgu kobiet. Tutaj również zadziała się magia. Niektóre z postaci, które się wyłaniały były mi bardzo dobrze znane, ale też pojawiło się kilka, które były dla mnie zaskoczeniem. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak poprzez kreatywność można wyrazić to, co kryje się w naszej duszy. Jestem bardzo wdzięczna Zunce za to, że pomogła mi poruszyć tę energię, poczuć się bezpiecznie z tym, co podpowiada mi moja intuicja, a co najważniejsze-zaufać sobie w procesie tworzenia.

Aleksandra Kuc

Mocno wierzę, że moje przodkinie mają wszystko to, co mi potrzebne. Te jakości których mi czasem brak. np. odwagi do zmiany. A może nie brak mi niczego, tylko jakoś tego nie umiem zobaczyć. Z pełną otwartością, bez presji na jakiś oczekiwany rezultat, poszłam na spotkanie z przodkiniami. Podążałam za tym co czuję, z dziecięcą ciekawością bawiłam się techniką zaproponowaną przez Zunkę. Byłam zadziwona, jak puszczają we mnie bariery. Atmosfera pełna życzliwości, cierpliwości i braku jakiekolwiek oceny spowodowały, że czułam się swobodnie. Zunka jest wspaniałą przewodniczką. Technika wyłaniania się portertu przodkini mnie zachwyciła. A najbardziej to co przez te kilka godzin zadziało się we mnie w środku. Jak za dotknięciem jakieś magii poczułam radość z tworzenia. Nie czułam tego od lat. Powtórzyłam rytuał Portrety Przodkiń trzy razy. Za każdym razem, było to ważne spotkanie o odkrywaniu różnych jakości we mnie. Mam wszystko co mi potrzeba. Od przodkiń. Przecież noszę cząstkę każdej z nich w moim DNA🙂Malowanie Portretów Przodkiń teraz jest też moim rytuałem. Przepiękne, transformujące na głębokim poziomie narzędzie. Bardzo jestem za nie wdzięczna

 

Ania Kędzierska

“Odbyłam z Tobą Zunko piękną podróż. Do wnętrza, do Źródła, do siebie. Warsztat „Postaci Wewnętrzne” pozwolił mi zatrzymać się i poczuć. To cudowne dla mnie doświadczenie w czasach, gdy wokół wszystko pędzi. I ja też pędzę. Czasami😉

Ogromnie doceniam Twoją obecność. Byłaś mi Uważną Przewodniczką. Prowadziłaś mnie Zunko dźwiękami bębna, słowem, lekkością, dymem białej szałwii i zapachem palo santo. Dodałaś mi odwagi, pokazując mi krok po kroku techniki artystycznego działania, którymi mogłam wyrazić, to co pojawiało się e mnie. Na każdym kroku czułam Twoje wsparcie, obecność i przestrzeń, jaką dla mnie zostawiałaś. Nic nie było za szybko. Nic nie było za wolno. Płynęłam w swoim tempie. Z podziwem doświadczałam też procesów innych Kobiet, które brały udział w warsztacie. A Ty, jak Szamanka, Najstarsza Wiedźma w Klanie dawałaś mi, nam okazję do tego by być, czuć, odkrywać.

Ze spotkania z Tobą zostały mi dwa stworzone przeze mnie dzieła moich Postaci Wewnętrznych. Towarzyszą mi one na co dzień. Są ze mną. Są kotwicą do stanu, w jakim byłam podczas warsztatu. Blisko siebie. Blisko Źródła.

Dziękuję, dziękuję, dziękuję❤

PS. ze spotkania wzięłam jeszcze słowo: „Kobiety”, które w Twoich ustach pojawiało się często, odmieniane przez wszystkie formy i przypadki. Pierwszy raz tak mocno poczułam jego wibracje. Moje bycie KOBIETĄ pośród innych KOBIET.”

Iza Florkiewicz

Jestem z moją wewnętrzną artystką i sztuką. Zakupiłam od Ciebie, Twój pierwszy rytuał w formie nagrania- Portrety przodkiń. Potraktowałam go jako impuls wejrzenia w siebie, w sposób jaki proponujesz, praktykujesz i prowadzisz. Jestem zachwycona / Twoim kreowaniem /.Zauważyłam że proces 1:1 jest dla mnie bardzo wartościowy,  mimo tego że nie zadział na żywo. Nie miałam wszystkich materiałów, które polecałaś ale mimo to poszłam z Tobą w drogę.

Powstał obraz, który był inny niż sobie wyobrażałam czy oczekiwałam.

Byłam z postacią/przodkinią z obrazu, w sobie i z tym co działo się w moim sercu i powędrowało / rezonowało/  przez wszystkie komórki mojego ciała.

Zaczęłam słuchać dalej, przyglądać się temu, reakcjom we mnie samej, które powstały w kontkacie z tą postacią.

Odradza się we mnie moja twórczość,  coś czego nie mogę jeszcze nazwać słowami. Powstaje obraz, który nie wychodzi jeszcze na zewnątrz. Ale zaczęłam maziać, na swój sposób, i poszłam z tym, co poczułam w procesie z Twoją obecnością (online), spontanicznie  wzięłam proces tworzenia do natury, i tu powstają proste linie i czuję  się z tym dobrze. Obserwuję.

Z nieśmiałością podchodzę do tej twórczyni obrazami we mnie, która kiełkuje.To, co poczułam w kontakcie podczas pracy prowadzonej przez Ciebie, prowadzi mnie to miejsca w sobie, któro przebudza się. Twoja wrażliwość, subtelność, i dar przekazywania, kreatywność, otwartość bardzo mnie otula w tym kiełkującym procesie. Dziękuję

Małgorzata Kacprzak

Uwielbiam podróżować z moją Siostrą Zunką. Odszukujemy wspólnie nasze kobiece skarby, odnajdujemy nowe drogi, przestrzenie życia i połączenia z przodkiniami. Pierwsza przodkini przyszła do mnie wiosną 2022 roku. Byłam zaskoczona jej wschodnim pochodzeniem. Wyłaniała się długo, potrzebowała przestrzeni i czasu. Nazwałam ją: Szalona Kobieta Ptak, gdyż wydobyła mi z pamięci obraz Bogini Ptak z ery matriarchatu. Jej szaleństwo było mi znane, aczkolwiek długo skrywane i nieprzyjmowane. Potrzebowała akceptacji, zabierałam ją na Kręgi Kobiet, by została zobaczona i przyjęta. Pierwszą lekcję, jaką od niej dostałam, była lekcją pokory. Zawsze byłam przekonana, że jestem pierwszą tańczącą kobietą w moim rodzie, dla której taniec jest formą uzdrawiania i kontaktu z sacrum. Odziedziczyłam to po niej jak wiele innych pięknych wzorców życia. Byłam oniemiała jej azjatyckością. Mój dział analityczny nie potrafił znaleźć na to uzasadnienia. Odpuścił. Trzy dni po warsztacie z Zunką, przyszła wiadomość od Wszecha. Moja przodkini pochodzi z Ludu Mosuo, o którego istnieniu nie miałam pojęcia. I to był najpiękniejszy dar, jaki mogłam od Niej dostać. Dar potężnej przynależności do wspólnoty. Okazało się bowiem, że gdzieś daleko na granicy prowincji Yunnan i Sichuan nad jeziorem Lugu jest wspólnota kobiet, która żyje w znany mi i bliski sposób: respektując swoje niezbywalne prawa, potrzeby i wartości: wolność i autonomię

 

Dorota Chudzik

Krąg i malowanie przodkin u Zunki zawołały mnie po powrocie do Polski, latem na Ziemi przodkiń, w duchowym domu, od którego odchodziłam wiele razy i do którego wielokrotnie powracałam. Szłam na spotkanie w zaufaniu, do Zunki i jej energii, że jest to spotkanie z innymi kobietami ale przede wszystkim ze sobą i kobietami we mnie. I tak było – delikatnie, niespiesznie, w kręgu ale i w zanurzeniu w sobie, swojej historii, tej którą znam i której do tej pory nie odkryłam. A malowanie? Cóż, to dopiero magia. Ponownie odkryłam że malowanie to nie mój talent, ale nie przeszkadza mi to w ogóle w spotkaniu z mocą kreacji, kompozycji, kolorów, że ta energia nie musi mieć jakiegoś kształtu, ona płynie, bez względu na moją czy otoczenia ocenę. Przodkiń pokazało się w moim obrazie wiele i każda z nich szła do mnie z przekazem, niekiedy nowym, jeszcze nie nazwanym, inne z dobrze mi znanym kierunkowskazem, przypomnieniem, co ważne, o czym mam pamiętać, jaka moja droga do siebie i tajemnicy w sobie. To było niedzielne przed- i popołudnie pełne dobra, kobiet i naszych historii, kręgowego spotkania i obrazów które w sobie nosimy. Jeśli zastanawiasz się, czy masz wystarczający talent, umiejętności, by malować wśród innych ludzi, to moja rada jest taka: przyjdź, spotkaj się z energią, która może Cię zaskoczyć i sprawić tak wiele przyjemności, jak dzień w Spa – to spotkanie ze sobą, inni są nieinwazyjną energią, która płynie i cieszy pozostając obok. A sama Zunka, to gwarancja dobra i uważności, a przy tym świetna przewodniczka po różnorakich technikach bawienia się barwnikami.

Maria Kula

Od dawna podążam ścieżką poznawania siebie, nurkowania w głąb mojego serca i duszy. Kiedy zobaczyłam, że Zunka organizuje malarski rytuał spotkania z przodkiniami, od razu miałam ochotę uczestniczyć, ale niestety mieszkam bardzo daleko od Katowic czy Warszawy. Na szczęście nagrała wersję online. Bardzo odpowiada mi forma – mogę zadecydować kiedy, o jakiej porze, w jakim miejscu jest dla mnie dobry czas. Moje spotkanie z Zunką i moimi przodkiniami było absolutnie wspaniałe. Zunka jest cudowną przewodniczką, naturalną i zrelaksowaną. Świetnie mi się jej słuchało, świetnie mi było w jej towarzystwie. W nagraniu wszystko jest wytłumaczone, jakie materiały są potrzebne, jak ich używać. Bardzo jasno pokazana jest technika, która jest naprawdę świetna! Ja przeżyłam zarówno emocjonalne momenty jak i świetnie się bawiłam tworząc. Zamierzam powtórzyć cały rytuał nie raz i nie dwa i chociaż już znam wszystkie kroki, to pewnie i tak sobie włączę nagranie, żeby po prostu być w inspirującym i kojącym jednocześnie towarzystwie Zunki.

Ewa Bukowska

Wydobyłam postacie, które we mnie były kiedyś , towarzyszyły mi całe życie i nadal jakoś są, pokazałam je, zrozumiałam poprzez ich postawy i szczegóły w obrazie, co dominuje. Pojawiała się także centralnie nowa postać- larwa w kształcie serca, która nadaje kierunku memu rozwojowi w stronę spokojnego, jasnego życia, któremu będzie towarzyszyć twórczość, kreatywność i miłość.

Bezpośrednio po warsztacie, mogłam porozmawiać o swojej dwójce wewnętrznych dzieci z mym terapeutą. Poczułam bardziej moc arteterapii. Wzięłam także od Ciebie trochę twego prowadzenia i sposobu pracy, że można integralnie z samą sobą, korzystać z własnego procesu – drogi życiowego rozwoju i pracować z tym i w tym

Liliana Chwistek

Dzięki warsztatom u Zunki i jej prowadzeniu, odblokowało się we mnie moje twórcze wnętrze. Zunka dała mi bodziec do codziennego tworzenia, co właśnie czynię. Co kilka dni powstaje nowa praca, nowy obrazek, który dopieszczam przez kolejne dni i cieszą moje oczy i dają wiary w moje możliwości artystyczne i bardzo poprawiają mi nastrój.

Mam ochotę się tym dzielić. Namawiam moje koleżanki na przelewanie emocji na papier i udział w warsztatach u Zunki, które są inwestycją w siebie.